Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Przyjaciel.

Insomnia.

Strona Główna

Minęło

2009
Marzec

Zeszyt

Ksiega Gości
Dodaj do Księgi
Ja


Dodaj do Ulubionych


Motyle
3318 przyleciało

Przyjaciel.

Kim jest przyjaciel?
Jak długo nasze więzi będą trwać?
Kiedy mogę stwierdzić, że mój przyjaciel ode mnie odszedł?

Miałam kiedyś przyjaciela. Chyba nic sie nie stanie jak podam tu jego przezwisko. Więc poznaliśmy się przez moją koleżankę Inu (Marcina). Poznałam ją na forum, a właściwie to ona do mnie napisała. Spytałam się jej gdzie mogę ściągnać odcinki do anime FMA. Ona stwierdziła, że nie wie i podała mi numer gadu-gadu Zeda. Napisała, że to jest jej najlepszy przyjaciel i że on zna się na takich rzeczach, co gdzie ściągać. Miałam wtedy chyba 10 lat, więc myślałam, że nie będzie mi sie z nim fajnie pisać. No ale napisałam do niego. Chciałabym jakieś fragmenty tutaj dać, ale miałam formata i mi pokasowało archiwum, a szkoda. Piszę zatem z pamięci. Zed rzekł, że Inu mówiła mu o tym, że do niego napiszę. Dosyć fajnie nam się gadało (o dziwo). Podał mi stronki, ale i tak nie znalazłam tych epów xD. Później nie mając nic lepszego do roboty gadaliśmy oczywiście o animcach! Kto jakie oglądał, jakie polecamy itd. Dowiedziałam się, że wtedy chodził do 3 gimnazjum. Jak na chłopaka kończącego gimnazjum był całkiem inny. Nie wiem jak to określić. Był po prostu fajny, miał tapczaniste teksty [xD] typu "bo tak chciały zielone biedronki", "wóz wóz", "kce", "tak se tłumacz", które weszły w mój język na zawsze...nawet teraz ich się pozbyć nie mogę O_O. I te jego "em" XDDD em...tak tak "to się wytnie" >_>'.
Chciałabym teraz aprzejść do zdarzeń z ostatniego roku, ale zanim zacznę to chciałabym opowiedzieć na czym mniej więcej opierały się nasze rozmowy. Raz robiliśmy rpg'a na gg XD. Anime anime i jecho raz anime! Yaoi, yuri [nasze "kłótnie" co lepsze xD], hentai. Jak zaczęłam oglądać D.Gray-man'a [jego chyba BYŁE ulubione anime.] to kłóciliśmy się o Allena XD i Laviego czasem tyż xD. Bo Allen miał być mój a Zed nie kciał xD. Ale w pewnym momencie był mój XD.
Tak tak...ja z nim gadałam albo 5 razy w ciągu dnia albo po 5 godzin. No i se pomyślcie...jak tu się nie zakochać. Ale se powiedziałam, że teraz mi się bardziej przyda przyjaciel, niż chłopak. Poza tym Zed był po nieudanym związku z Nanii i zaczynał z Inu...
Inu go dłużej zna/ła, więc miała prawo. Kiedys nam powiedział że się chyba zakochał. Cały miesiąc go męczałyśmy ale cóż. Inu błagała mnie, żebym z nim pogadała i w ogóle aż do skutku. No to gadałam, bo się czasem obrażała, a ja też kciałam wiedzieć, w kim to się tak kocha. Miałam małe nadzieje, że to ja jestem jego sympatią, ale okazało się jednak, że Inu.
Zaczeli chodzić, a ja się czułam jakbym przeszkadzała. Tylko dlatego, że się sama w nim kochałam. Nie myślcie sobie, powiedziałam mu o tym.
Z początku nie wiedział o co mi chodzi, bo to było moje pierwsze wyznanie miłosne >,<' ale domyślał się chyba. Powiedział, że do siebie chyba nie pasujemy, a on mnie naprawdę lubi jako przyjaciółkę. Trochę pobeczałam, ale przynajmniej miałam szczerą odpowiedź, że jestem jego przyjacielem. Próbowałam drugi raz, ale nie powiem w jakich okolicznościach, bo bym teraz zrobiła krzywdę Zedowi. Wiem, co mnie teraz on obchodzi, ale ja go nadal szanuję. Tylko wspomnę, że to było po upadku chodzenia z Inu. Stało się tak, że Zed podejrzewał Inu o to, że chodzi z Itaczem. I na tym się chyba skończyło [czyt. nikt nic nie chciał mi powiedzieć].
Teraz przejdę do wydarzeń z ostatniego roku. Ktoś namówił Zeda, by wrócił na forum [sashimi ogólnie nvm]. No to wrócił. Fajnie było pogadać ze starymi kumplami i w ogóle. Fajno było. Później zarejestrowała się Buchii [dawniej Oka Asakura ne? ==']. W sumie nie wiem po co się zarejestrowała, bo nie za dużo oglądała tych animców. Na Shoutboxie zaczęła gadać z Zedem itd itd. Spodobał jej się. Ale oczywiście jako kolega. O ile dobrze pamiętam to MNIE się spytała o jego numer gg. Uważała mnie za jego najlepszą przyjaciółkę. [Inu nie była na tym forum, można powiedzieć, że kontakty z nia się już prawie urywały]. No to jej podałam. Gadała z nim i gadała i gadała. Nie w sumie jak to się stało, coś Zed i Buchii pieprzyli na forum, że będą pisać jakieś opo o.O' Później się okazało, że to ściema. Forumowicze zaczęli podejrzewać ich o romans...pozostawię to bez komentarza. I oni przytłoczeni tym, że mówią o nich jako o parze, rzeczywiście zaczęli ze sobą chodzić. Do dziś pamiętam poranek jak weszłam na forum i widzę w Biurze M. że Zed i Buchii chcą wziąć forumowy ślub. Myślałam, że se żartują, no ale dobra, jakos się pogodziłam z tym. Żyję se dalej. Buchii pisze do mnie, że czuje się jakby przeszkadzała mi i Zedowi w przyjaźni. Wtedy nie byłam jeszcze tak bardzo uświadomiona co się dzieje, jakbym była na haju o.O'. No to mówiłam jej, że nie przeszkadza itd. Lubiłam ją nawet, ale czułam lekkie zgorszenie. Zaczęli mówić obydwoje, że są do siebie podobni i to jedna z przyczyn chodzenia. Kiedyś się zastanawiałam nad słowem "miłość" lub "chodzenie". Czy chodzenie ze sobą, dawanie miłości drugiej osobie to nie ma na celu odkrywania tego człowieka? Czy to nie byłoby wspanialsze? Zarazem uczylibyśmy się czegoś nowego. A jak się jest takim samym tudzież podobnym? Bez sensu.
Prawdziwa akcja rozpoczęła się pod koniec wakacji, kiedy to przyjechałam z koloni. Czekałam cały dzień powrotu na to, aż Zed wejdzie na gg. Chciałam mu wszystko opowiedzieć. Co widziałam, co mnie wkurzało, ogólnie jak było. O dziwo nie wchodził. No to se myślę, że może gdzieś wybył albo co, ma wolność przecież nie?. Tak czekałam cały tydzień, później drugi, i minął już pełny miesiąc. Wkurzona napisałam do Buchii, wyjaśnić co i jak. Okazało się, że Zed jest na gg tylko ciągle na niewidoku. Nie wiedziałam więc, kiedy mam pisać. Więc spytałam się, kiedy przyjdzie. Ona napisała, że puści mu sms'a, żeby wszedł. *Ironiczny uśmiech* "kiedyś ja tak do niego pisałam". No to wszedł i gadałam z nim o wszystkim co było na kolonii. Tylko ta rozmowa była juz bardzo inna. Wiedziałam, coś się w Zedzie zmieniło, nie umiem już z nim gadać jak wcześniej. Zaczął używac tego języka co Buchii, co mnie zaczęło powoli wkurzać. Tak w ogóle, to Buchii chciała się prawie ze mną "bić" o niego, nawet nie wiem po co, skoro z nim chodzi, spotkała się z nim dwa razy, a mówi że jest zazdrosna. Nie wiem czemu, o Zeda? Mną się przejmuje? Po ch*ja, że się tak wyrażę. Z Zedem coraz mniej gadaliśmy. Coraz mniej...i coraz mniej mielismy tematów na rozmowy. Buchii wciągnęła go w fantasy, i wg porzucił anime. Skoro jego mania na punkcie Allena ustała, to pewnie juz z tym skończył. Nie wiem, czy tak jest, bo z nim już chyba nie gadam. Jak długo ze sobą nie gadaliśmy to pisałam do niego na jutubie [ciągle był na niewidoku]. To wchodził wtedy i gadaliśmy, ale coraz mniej chciał mi opowiadać. Takie bez sensowne stały się te rozmowy. Jedyne, o czym rozmwialiśmy było to, czy ja go jeszcze obchodzę. Zawsze umiał mnie wtedy pocieszyć więc taka rozmowa dawała mi szczęście na jakieś dwa tygodnie. To dużo, bo kiedyś nie mogłam bez niego wytrzymać dnia.
Teraz, minęły równe dwa miesiące od naszej ostatniej rozmowy. To chyba naprawdę była ostatnia. Napisałam do niego na jutube i nic. Chyba napiszę do niego, że to chyba koniec, że chyba mnie opuścił, że nie mam żalu do siebie, bo wypełniłam swoją obietnicę, złożoną kiedyś bardzo dawno temu, dotyczącą, tego, że nigdy go nie opuszczę". To on mnie opuścił więc...mam do niego żal. Nie wiem co robi, teraz nie wiem nic o nim. Jakby był innym człowiekiem.
Powinnam mieć go gdzieś? No bo w końcu nie wiem, czy mnie opuścił, czy nie...kiedy powinnam tak powiedzieć? Zauważcie, że pisałam bardzo często "chyba", bo ja juz CHYBA o nim nic nie wiem...
Czytam tylko stare rozmowy, nasze akcje itd. Robi mi się smutno, a zarazem czuję się, jakbym znów z nim pisała.
Jest mi głupio i smutno. Każde WaleWtynki spędzalismy razem na gg narzekając na liżące się pary. Te spędziłam sama. Sylwester...rok temu było troche emocji, generalnie nie ważne, to bardziej na osobności, a w te płakałam. Gapiłam sie w niebo, w fajerwerki, które imitowały mi wspomnienia, było ich dużo. Miałam nadzieję, że coś sie polepszy. Narazie gó*wno z tego wyszło. Już wiem dlaczego przy proszeniu o dobrą przyszłość omal mnie fajerwerka nie spaliła. =='
Napisane dla Kirosława, żeby choć ciupke zrozumiał o czym ja zawszę pierdo*lę.

Marusław 10/03/2009 23:21:31 [Powrót] Komentuj



historia smutna i prawdziwa, niestety. Ja miałam podobnie, w sumie tylko taka różnica była, że domniemany pan M. był moim chłopakiem...ideałem na dodatek, ze tak powiem, ale wiadomo jak to mężczyźni, zostawił mnie dla lepszego modelu, swojej dziuni, która miała wyższe stanowisko ode mnie (była jego dziwką)

Trzymaj się kochana mocno i nie staraj się nigdy o miłość, nic na siłe ;(
Wily 13/03/2009 18:55:03
| brak www IP: 86.63.80.74




Szablon jest dziełem chorej wyobrażni nieuczesanej dla painting the night powered by blog4u